Omijając główną trasę
Kończy się jeden z najbardziej emocjonujących dla kibiców skoków narciarskich weekendów. Przez ostatnie kilka dni pod Wielką Krokwią w Zakopanym zgromadziło się tysiące kibiców chcących zobaczyć na żywo konkurs Pucharu Świata i dopingować Polaków. Dziś jednak zacznie się czas powrotów, a gorąca atmosfera spod skoczni narciarskiej przeniesie się na ulice tras wylotowych z Zakopanego.

O ile ludzie bardzo cieszą się na zawody w Zakopanym, o tyle nieodmiennie przeraża ich perspektywa powrotu do domu. Drogi wiodące do i z tego miasta cieszą się bowiem (całkowicie zasłużenie) bardzo złą sławą. Nawet w dni powszednie bywają one zakorkowane. Aż strach pomyśleć co będzie się działo dzisiaj po południu i wieczorem. Po części korki na ulicach wynikają z tego, że ludzie nie szukają alternatywy. Najprościej przecież „wskoczyć” (choć to chyba określenie implikujące zbyt duży dynamizm w stosunku do tego co naprawdę dzieje się na ulicy) na Zakopiankę i zmierzać jak po sznurku do celu. A przecież można poszukać jakiejś alternatywy. Od czego jest mapa samochodowa, którą każdy niemal ma w swoim pojeździe? Wystarczy ją wziąć do ręki i poszukać jakiejś trasy pozwalającej ominąć główne drogi wylotowe. Z całą pewnością będzie ona dużo bardziej przejezdna.